Nie wystartuję w wyborach do Parlamentu

To była jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Z jednej strony: czteroletnie doświadczenie owocnej pracy w Zarządzie Województwa Mazowieckiego oraz nieznacznie przegrane wybory na prezydenta Radomia, skłaniały do startu w wyborach parlamentarnych, z drugiej strony: bezwzględność i brutalność obecnej polityki, kazały położyć na szali własne ambicje oraz życie rodzinne, bezkarnie poniewierane przez przeciwników mojej aktywności politycznej.

Postawiłem na rodzinę - dla mnie wartość najważniejszą.

 

Nie chcę być jednym z wielu polityków, których życie rodzinne legło w gruzach, a naczelną zasadą stało się dążenie "po trupach" do celu, jakim jest władza. Nie chcę, by moją osobą rozgrywano interesy partii oraz układów polityczno-biznesowych w mieście, posuwając się do kierowania pod moim adresem nieprawdziwych oskarżeń.

Proszę o wyrozumiałość tych, których moja decyzja rozczarowuje. Uważam, że czasami trzeba zrobić krok w tył, by później zrobić dwa kroki do przodu.

Zapewniam, że teraz w jeszcze większym niż dotychczas stopniu będę starał się skupić na pracy Radnego Miasta Radomia, z dala od układów i układzików panujących wewnątrz Rady.

Wierzę, że po najbliższych wyborach radomska scena polityczna przejdzie gruntowną odnowę, że posypią się skostniałe struktury lokalnych partyjek i zrobi się miejsce dla ludzi, którzy mogą, chcą i potrafią działać na rzecz rozwoju Radomia i Ziemi Radomskiej, stosując inne od obecnie obowiązujących standardy. 

Liczę, że wynik październikowych wyborów do Sejmu i Senatu na Ziemi Radomskiej oraz w całym kraju, zapewni kontynuację pozytywnych zmian zachodzących w Polsce, będąc zarazem początkiem końca niedobrej dla naszego kraju i miasta działalności Prawa i Sprawiedliwości.