"Rysa" na uroczystości erekcyjnej w MCSW Elektrownia

www.szprendalowicz.plOdczytanie atakującego wszystkich i wszystko listu od Andrzeja Wajdy oraz zepsucie przez prezydenta A. Kosztowniaka pojemnika na akt erekcyjny, zapiszą się w pamięci uczestników piątkowej uroczystości w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej "Elektrownia". Klątwy nad tą inwestycją jak widać nie odczarowało rozpoczęcie po pięciu latach oczekiwań budowy wartej ponad 17 mln zł.

 

W Radomiu nawet pozytywną rzecz można sp....ć - podsumował uroczystość erekcyjną jeden z zaproszonych gości. Nie przypuszczam, by miał na myśli zachowanie prezydenta miasta A. Kosztowniaka, który przez cztery minione lata regularnie krytykował przygotowania "marszałkowskiej" inwestycji, a w piątek, jakby nigdy nic tak bardzo wczuł się w rolę ojca sukcesu, że zbyt mocno dokręcił szklaną osłonę pojemnika z aktem erekcyjnym, aż ta pękła, wprawiając w zakłopotanie organizatorów. O wiele bardziej niesmaczny okazał się list Andrzeja Wajdy odczytany przez pełniącą niegdyś obowiązki derektora "Elektrowni", A. Morgan. W bezpardonowy sposób zaatakowana została idea budowy centrum, jak również ludzie, którzy do rozpoczęcia inwestycji doprowadzili. Zdaniem niektórych, list wyraźnie inspirowany był interesami grupki radomskich "przyjaciół" A. Wajdy, którzy postulują budowę muzeum, a nie centrum oraz swoją przewodnią rolę w kierowaniu placówką.

Jeśli komuś zależało, by po piątkowej uroczystości ugruntowała się negatywna opinia o Radomiu, to mu/im się udało. A ja trzymam kciuki, by Centrum powstało już bez żadnych przeszkód, bo jest niezbędne, by zgłębiać mentalność właśnie tych ludzi, których zachowanie jest przejawem współczesnej sztuki... autodestrukcji i autokompromitacji.

www.szprendalowicz.pl